Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tomasz glazik. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tomasz glazik. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 września 2010

Muzyka: Sing Sing Penelope - Music for umbrellas



1. chickens
2. fis & love
3. la couchette
4. black minority
5. walce bydgoskie
6. summa musica


Czas trwania: 50:50

Rok: 2006

Tomasz Glazik - saksofon tenorowy i barytonowy, syntezator
Wojciech Jachna - trabka
Daniel Mackiewicz – Rhodes piano, organy, instr. perkusyjne
Patryk Węcławek - gitara basowa
Rafał Gorzycki - perkusja

Wszystkie drogi prowadzą do Bydgoszczy. Nie, nie robię tego specjalnie, nie wynajduję coraz to nowych kapel z tego miasta, to one wynajdują mnie. 3 Moonboys, Variete, George Dorn Screams a teraz jeszcze Sing Sing Penelope...Wydaje się, że to miasto musi mieć jakiś magnetyzm muzyczny, naprawdę.

Sing Sing Penelope to formacja powstała w 2001 z inicjatywy Daniela Mackiewicza (Maestro Trytony) i Patryka Węcławka (Maestro Trytony, Ecstasy Project), w skład zespołu weszli także: Tomasz Glazik (Kazik, Kult, Buldog, Contemporary Noise Quintet), Wojtek Jachna (Dubska, Mordy, Contemporary Noise Quintet) i Rafał Gorzycki (Ecstasy Project, Maestro Trytony).
Debiutancka płyta "Sing Sing Penelope" (2004) przyniosła im dość duży rozgłos. Po dwóch latach zespół postanowił nagrać nowy album pt. Music for umbrellas, o której poniżej.

Music for umbrellas to przykład współczesnej, młodej, polskiej fali jazzu.
Dość tajemnicze, elektroniczne wprowadzenie w chickens nie do końca zwiastuje to, co czeka nas na kolejnych kawałkach.
Fis & Love, słyszymy pierwsze dźwięki, początkową linię melodyczną, spokojne, symetryczne, zamknięte partie łączące się dość płynnie z elektrycznymi i gitarowymi wstawkami, a wszystko to po to, by zaraz wybuchnąć połamanym, nieustannym yassem.
La Couchette i odpoczywamy, zatapiamy się w lekko chilloutowym, nastrojowym pozytywnym jazzie, bez zbędnych ceregieli, udziwnień i kombinacji.
Dopływamy do Black Minority, najbardziej kojarzący się z Contemporary Noise Quintet, potem jeszcze yassowe Walce Bydgoskie i zamykająca płytę, do połowy elektroniczna, wręcz kosmiczna Summa Musica, która jednak jazzowym finałem bardzo umiejętnie wkomponowuje się w cały krążek.
Zdecydowanie polecam

Płyta: 26,90 zł
mp3: jedyne 14,90 zł

Ostatecznie:
http://rapidshare.com/files/123061859/sing_sing_penelope_-__2006__-_music_for_umbrellas.rar

środa, 2 grudnia 2009

Muzyka: Contemporary Noise Quintet - Pig Inside the Gentleman




1. Million Faces
2. rmy of the Sun
3. A Coin Perfectly Spinning
4. Goodbye Monster
5. Walking Sun
6. Even Cats Dream About Flying
7. Evil Melody
8. Invisible Train
9. P.I.G
10. Sophie

Rok wydania: 2006

Zespół tworzą:
Bartek Kapsa - perkusja
Kuba Kapsa - pianino
Tomasz Glazik - saksofon tenorowy, saksofon barytonowy
Wojciech Jachna - trąbka
Paweł Urowski - kontrabas

Jazz, nu-jazz, improwizacja, muzyka filmowa, free jazz, alternative jazz, acid jazz, modern jazz, jazz fusion, punk jazz ... - to zaledwie część z określeń używanych do zwerbalizowania gatunku muzyki grupy Contemporary Noise Quintet. Nic dziwnego, że tak ciężko ująć w sztywne ramy ich dzieło, gdyż to dzieło w żadne ramy wejść nie chce. Albo zsuwają się one delikatnie niczym krople rosy na porannej trawie albo pękają pod naporem muskułów linii melodycznych tej płyty. Nie będę próbował ich szufladkować, bo nie widzę sensu, muzyka CNQ idzie własną drogą i niech tak już pozostanie...

Powiem szczerze, dla mnie ta płyta jest muzycznym odkryciem, na pewno, niezaprzeczalnie, z całą pewnością, życiowym. Słucham jej kilka/naście (?) miesięcy, nie znudziła mi się jeszcze i zdecydowanie zostanie w mojej ulubionej playliście na długo.
Co sprawiło, że tak mi przypadła do gustu ? Świeżość, energia, optymizm, dynamiczność, ale i podobny poziom utworów. Nie ma tu lepszych i gorszych, są lepsze i jeszcze lepsze. Są słabiej zapadające w pamięć, mniej charakterystyczne, "cichsze", ale na pewno nie gorsze. Z tych "jeszcze lepszych" wymienię trzy: Goodbye monster ze świetnymi partiami trąbki i saksofonu, Even cats dream about flying, które całokształtem przyprawia o dreszczyk oraz Sophie, jak dla mnie najlepsze z całego albumu, najbardziej delikatne i romantyczne.
Bodaj najciekawsze popisy saksofonowe usłyszymy na Walking sin, na którym, jako jedynym, dotrze do naszych uszu wokal, mówiony, a nie śpiewany, ale ewenement jest ewenementem. Warto nadmienić, że Walking Sin, jest faktycznie "walking"... jeśli chodzi o linię melodyczną, taki "wędrujący" utwór. Najwięcej chilloutu usłyszymy zaś na Invisible train.
Wszystkie w zasadzie utwory mają kilka cech wspólnych: niezwykłą dynamikę, zmiany tempa, wręcz gwałtowność - potrafiące z ciszy ulepić w ułamku sekundy ścianę dźwięku, która po chwili znów przeradza się w ledwo co słyszalne intonacje muzyczne, energetyczność - dającą się we znaki podczas słuchania płyty, ale też po niej, w końcu spasowanie w czasie wszystkich instrumentów, nie ma tu niepotrzebnych szarpnięć, wyścigów poszczególnych muzyków.
Całość stanowi formę zamkniętą, której niczego nie brakuje, nie jest przesadnie też przesycona dźwiękami. Można słuchać w kółko.
Teraz, kilka lat od momentu wydania, wiemy już, że to najbardziej punkowa, rockowa z płyt zespołu Contemporary Noise, kolejne krążki będą już zupełnie inne, ale o tym w swoim czasie...

Na koniec fragment recenzji Piotra Świstakowskiego z "Aktivist", która moim zdaniem najlepiej oddaje to, co stworzyli chłopaki z Contemporary Noise Quintet: "Tu z dżentelmena, konesera, wychodzi agresywna świnia, gwałcąc delikatność jazzu rockową ekspresją. Warto posłuchać, przypomnieć sobie, że muzyka jazzowa nie jest niepotrzebnym nikomu onanizmem. To tylko kilka dźwięków, które sprawiają, że jest fajnie. Po prostu."

Cena: 30,99 zł

Ostatecznie: